Opera Bałtycka

wersja dla słabowidzących

Media o Operze

Opera Bałtycka od samego początku budziła zainteresowanie zarówno mediów lokalnych, jak i tych o zasięgu ogólnopolskim. O jej spektaklach pisali Jerzy Waldorf, Lucjan Kydryński i wielu innych. Zapraszamy na przegląd prasy sprzed lat!

1950

Straszny dwór został w Gdańsku wzorowo wystawiony, zrobiono wielki krok naprzód po Eugeniuszu Onieginie”.
Zdzisław Wójtowicz, „Ilustrowany Kurier Polski”, 1950

 

 „Trzewiczki – to piękna muzyka, warta poznania, warta tej pracy, którą włożyło w nią nasze Studio Operowe”.
Wanda Obniska, „Dziennik Bałtycki”, 1952         

 

„Ogólne wrażenie z gdańskiej inscenizacji Fausta zamknijmy jednym zdaniem: jest to naprawdę ważne wydarzenie w naszym życiu artystycznym i dobrze będzie jeżeli każdy mieszkaniec Wybrzeża stanie się jego uczestnikiem”.
Sławomir Sierecki, „Głos Wybrzeża”, 1956

 

Państwowa Opera Bałtycka odważywszy się już niejednokrotnie na realizację trudnych dzieł, wystawiając Don Juana pragnie raz jeszcze udowodnić, jak konsekwentnie pragnie realizować coraz bardziej odpowiedzialne zadania, obowiązujące każdą poważną scenę operową”.
Julia Ziegenhirte, „Dziennik Bałtycki”, 1959

 

1960

„Dziś wśród naszych scen operowych – Opera Bałtycka uważana jest za jedną z najbardziej interesujących (…) Właśnie interesującymi przedstawieniami Peter Grimes oraz Dafnis i Chloe zyskała sobie Opera Bałtycka wielkie uznanie polskiego świata muzycznego (…) Można by zatem bez wielkiej przesady uznać Operę Bałtycką – w tej przynajmniej dziedzinie – za najbardziej „nowoczesny” z polskich teatrów operowych”.
Józef Kański, „Ruch Muzyczny”, 1960

 

„Już od wielu lat Opera Bałtycka intryguje nas swoją żywotnością i odważnym poszukiwaniem. Jej ambitny repertuar, nowatorskie realizacje i wrażliwość tutejszej widowni są czymś wyjątkowym na tle naszego zrutynizowanego, owładniętego sztampą życia operowego”.
Norbert Karaśkiewicz, „Ruch Muzyczny”, 1960


„Porównując dwa spektakle – gdańskie z oglądanymi w Warszawie, musiałem stwierdzić, że nie Gdańsk, lecz Warszawa leży na prowincji”.
Jerzy Waldorf, „Świat”, 1960

Aidą podsumowano dziesięcioletni dorobek opery. Przez 10 lat wykształcony został na Wybrzeżu – a właściwie stworzony od podstaw prawdziwy teatr operowy, który od nieśmiałych prób prowincjonalnego studia sięgnął aż po sukcesy zagraniczne”.
Janusz Krassowski, „Dziennik Bałtycki”, 1960


 „(…) [Rigoletto] od strony muzycznej widowisko zostało wyprowadzone znakomicie. Pięknie brzmiąca, precyzyjna rytmicznie i wyrazista w artykulacji orkiestra, prowadzona przez Katlewicza w świetnych tempach, z rasowym muzycznym temperamentem”.
Janusz Krassowski, „Dziennik Bałtycki” , 1962

 

1970
 

 „Reżyser  [Borysa Godunowa] Jan Maciejowski poszedł w kierunku teatralizacji opery z dużym naciskiem na grę aktorską (…). Otrzymaliśmy w sumie wielkie dzieło dramatyczne”.
Kazimiera Kozłowska,” Litery”, 1970

 

 „Słuchacz czuje się tak jakby wrócił z weekendu – wypoczęty i beztroski. Zwłaszcza że gdańskie wystawienie Don Pasquale jest pełne lekkości i wdzięku. (…) Dzięki scenografowi widz patrzy na rzeczy piękne. Dekoracje i kostiumy mają pastelową urodę, wręcz słodycz”.
Wanda Obniska, „Głos Wybrzeża”, 1972


„W obecnej Carmen po raz pierwszy widzimy kilku nowych wykonawców. W pierwszym rzędzie wymienić tu trzeba rewelacyjną jako debiutantkę Stefanię Toczyską, która partią Carmen znakomicie rozpoczęła swoją pracę na scenie operowej, po ukończeniu gdańskiej PWSM i zdobyciu nagrody na międzynarodowym konkursie wokalnym w Tuluzie. Jest ona wprost stworzona postaciowo do partii Carmen. (…) W roli Don Josego zobaczyliśmy Józefa Figasa, którego młodzieńcza aparycja interesująco łączy się z walorami głosowymi. Nowym wybornym Escamillo jest Florian Skulski ze swym popisowym wykonaniem arii torreadora”.
Romuald Gojżewski, „Dziennik Bałtycki”, 1973


 [Samson i Dalila] „Już pierwsze podniesienie kurtyny wywołało brawa długo trwające, jako dowód uznania dla scenografa (…) Oklaski te powtarzały się wielokrotnie przy otwartej kurtynie, nagradzając nie tylko dekoracje ale również piękne popisy wokalne, solistów i chóru, wspaniały taniec baletu, świetną grę orkiestry”.
Zdzisław Sierpiński, „Życie Warszawy”, 1976


[Faworyta] „Kreacja Stefani Toczyskiej w partii nieszczęśliwej Leonory de Guzman, faworyty króla Kastylii Alfonsa XI, zwanego "pogromcą Maurów", jest nie tylko najwyższym osiągnięciem w jej dotychczasowej karierze, ale także jednym z najpiękniejszych zjawisk w polskim operowym życiu na przestrzeni ostatnich sezonów”.
Józef Kański, „Ruch Muzyczny”, 1978

 

1980

 [Toszko afrykański] „Nie do wiary, co się dzieje w Operze Bałtyckiej podczas spektaklu. Mali widzowie zrywają się z miejsc (to z emocji!), krzyczą, chórem przestrzegają zagrożonych, głośno dementują kłamstwa, udzielają rad, nawet liczą aż do dwudziestu”.
Wanda Obniska, „Głos Wybrzeża”, 1984


 „Napój miłosny w Gdańsku – to jedna z najlepszych premier operowych, jakie udało mi się ostatnio na naszych scenach obejrzeć”.
Lucjan Kydryński, „Przekrój”, 1986

 

1990

 „Aida pokazana w ubiegły piątek w Operze Bałtyckiej – to realizacja, którą chciałby na pewno zobaczyć sam Verdi”.
Aleksandra Zdrojewska, „Gazeta Morska”, 1993


 „Wielkim sukcesem okazała się długo oczekiwana premiera Carmen Georga Bizeta w Państwowej Operze Bałtyckiej, pod dyrekcją i w opracowaniu muzycznym znakomitego Jerzego Maksymiuka. Przedstawienie otrzymało gorące brawa, a Mistrz Maksymiuk stojące owacje (...) Od dawna w Operze nie było takich tłumów…”
ds, „Głos Wybrzeża” , 1994


 „Oklaski towarzyszyły wykonawcom niemal przez cały wieczór. Brawami nagradzano poszczególne numery, brawami wtórowano orkiestrze (…) oparty na powieści Miguela Cervantesa balet [Don Kichot] Mariusa Petipy raz jeszcze urzekł swym klasycznym pięknem”.
Anna Jęsiak, „Dziennik Bałtycki”, 1994


 „Dobra zabawa. Sporo śmiechu. Błyskotliwa muzyka. Najnowsza produkcja Państwowej Opery Bałtyckiej, Cyrulik sewilski Gioacchino Rossiniego, to komedia pełną gębą, jedno z najbardziej udanych gdańskich operowych przedsięwzięć ostatnich lat”.
Tritonius, „Gazeta Wyborcza” , 1999