Opera Bałtycka

wersja dla słabowidzących

Wspomnienia, pamiątki, ciekawostki

Historia Opery Bałtyckiej to również mnóstwo wspomnień. Wiele wśród nich radosnych opowieści czy zabawnych anegdotek. Kilka z nich publikujemy poniżej, a będziemy sukcesywnie zamieszczać kolejne. 

Zachęcamy też do obejrzenia galerii znajdującej się na dole strony – umieszczamy w niej zdjęcia i grafiki nie tylko związane z opublikowanymi wspomnieniami, ale również i inne ciekawostki, m.in. pierwszą stronę kroniki Opery, dokument powołujący Państwową Operę i Filharmonię Bałtycką, czy repertuar sprzed kilkudziesięciu lat.

A jeśli ktoś jeszcze miałby ochotę podzielić się swoimi wspomnieniami, prosimy o kontakt (marta.boleska@operabaltycka.pl).    
 

Spektakl baletowy wymaga od tancerzy niezwykłego skupienia i przygotowania. Czasami jednak zdarzają się historię nie do przewidzenia… Opowiedziała nam o nich pani Róża Korzeniowska, tancerka baletu 50. i 60.

„Komiczne, a zarazem ryzykowne zdarzenie miało miejsce podczas jednego z przedstawień Strasznego dworu. Jeden z tancerzy z takim zapałem wykonywał swoją solową partię podczas finałowego mazura, że nie zauważywszy krawędzi sceny, runął do orkiestronu. Jednak po krótkiej chwili znalazł się z powrotem na scenie kończąc swój występ. Okazało się, że podczas niefortunnego upadku spadł na grających muzyków. Nie doznając żadnej kontuzji, szybko wydostał się z orkiestronu i zdążył wrócić na scenę, by przyjąć zasłużone owacje”.

„W Operze Leśnej, która nie miała wówczas jeszcze zadaszenia, po obfitym deszczu powstały niewielkie kałuże. Zadomowiły się w nich małe żabki, skaczące również po scenie. Działo się to podczas spektaklu „Jezioro łabędzie”, w scenie gdy tancerki-łabędzie klęczą w bezruchu. Trwając w nieruchomych pozach tancerki z przerażeniem  obserwowały żabie harce”.

Z Operą Leśną i deszczem wiąże się jeszcze jedna historia:
„Scenerię Halki Stanisława Moniuszki tworzył naturalny las, z którego wybiegali tancerze wykonujący tańce góralskie. Tańcząc partię solową również przygotowywałam się do swojego występu. Jednak będąc na wierzchołku pagórka niefortunnie poślizgnęłam się i zjechałam po mokrym mchu, wpadając prosto na scenę. Najbardziej ucierpiał kostium...”
 

---------------------------------------------------------------------
 

Historia Opery Bałtyckiej to, jak się okazuje, nie tylko muzyka,  ale i… sport W latach 70. odbywały się w Gdańsku mecze Aktorzy : Dziennikarze, w których brali udział również nasi soliści.

„Gra w tej części była pasjonująca i gdyby nie jeżdżący przez cały czas rowerem po boisku, Gdaniec, zdobylibyśmy znacznie więcej bramek. Za każdym jednak razem kręcąc zapamiętale, wyprzedzał naszych dosłownie na linii bramkowej (…) Sergiel chwytał za nogę idącego skrzydłem jak burza Jaworskiego i w ten sposób zażegnywał niebezpieczeństwo. Sędzia, oczywiście nie dostrzegał tych drobnych nieprawidłowości w grze Aktorów, bo wiadomo – był po ich stronie” – relacjonował mecz „Głos Wybrzeża” w 1971 roku.

I zapewne nikt by o tym już nie pamiętał, gdyby nie tacy pasjonaci jak pani Aida, która przyniosła nam wiele pamiątek, wycinków z gazet i pięknych wspomnień. Dziękujemy!

 

----------------------------------------------------------------------------------
 

Zupełnie współczesne, bo zaledwie sprzed kilku lat, ale jakże piękne wspomnienia ma jeden z naszych chórzystów. Adam Siebiera wybrał wnętrza Opery Bałtyckiej na scenerię swojej sesji ślubnej. Efekt wspaniały – jedno ze zdjęć umieściliśmy w galerii poniżej.

Tak osobiste wspomnienia z Operą Bałtycką ma również Halina Jastrzębska, muzyk operowej orkiestry. Przed laty w prezencie ślubnym od kolegi z orkiestry otrzymała grafikę przedstawiającą ją i jej męża. Henryk Niemiro, długoletni operowy skrzypek, był bowiem znanym wśród swoich kolegów karykaturzystą. Wieść niesie, że swoich karykatur doczekało się wiele osób związanych z Operą.